POLSKI ZWIĄZEK RUGBY

JEDNOŚĆ • PASJA • SOLIDARNOŚĆ DYSCYPLINA • SZACUNEK

Menu

Opowieść Pucharu Kalkuty09.02.2022


Rupie, rywalizacja i hulanki: Ekskluzywna publiczność z (prawie) bezcennym trofeum


Kiedy krótko istniejący Calcutta Football Club rozpadł się w 1877 roku, byłem wszystkim, co pozostało. Oczywiście nie taki, jaki jestem dzisiaj. 270 srebrnych rupii - tak zacząłem życie. Gdy siedziałem nieświadomie w klubowym skarbcu bankowym, członkowie klubu zdecydowali, że powinni zrobić ze mnie dobry użytek. Kapitan, sekretarz honorowy i skarbnik, pan GA James Rothney, napisał do Rugby Football Union i zaproponował, że mogę wnieść trwały wkład w ten sport. Cóż za zaszczyt!
 
Później zdałem sobie sprawę, że nie zamierzałem wnosić wkładu pieniężnego. Dobrze pamiętam ten dzień. Żartujesz?! Roztapiasz mnie?! Było upalnie. Samo myślenie o tym jest bolesne. Ale z kałuży metalicznego potu odrodziłem się jako trofeum, które może rywalizować ze wszystkimi innymi trofeami, z kobrami jako rękojeściami i miniaturowym słoniem na głowie. Rothney zasugerował, że mógłbym zostać pucharem wyzwań, odpowiednikiem FA Cup w rugby. RFU nie było tak zachwycone tym pomysłem, więc zdecydowano, że będę wręczany zwycięzcom corocznego meczu rugby pomiędzy Anglią, a Szkocją.
 
W 1878 roku podróżowałem z Kalkuty do Londynu na pokładzie P&O Steamer Thibet. Nie mogłem się doczekać mojego pierwszego występu jako trofeum - Anglia przeciwko Szkocji w 1879 roku. Kiedy oglądałem ten pierwszy mecz, pomyślałem: to jest zabawna stara gra, prawda? Nie rozumiałem wtedy zasad, ale to nie powstrzymało mnie przed próbą przewidzenia, która drużyna zdobędzie mnie pierwsza. Niestety mecz zakończył się remisem, co mnie trochę rozczarowało. Mój wielki moment ostatecznie nadszedł w następnym roku, kiedy zostałem wręczony Anglii po głośnym zwycięstwie na Whalley Range w Manchesterze. Po raz pierwszy Szkocja wygrała mnie na tym samym boisku, dwa lata później. Lubię podróżować między Anglią, a Szkocją. Fajnie jest mieć co jakiś czas zmianę scenerii.
 
To wciąż ekscytujące za każdym razem, gdy wyjmują mnie z gabloty na mecz. Uwielbiam moją gablotę - nie zrozum mnie źle - ale naprawdę lubię siedzieć na moim małym podium z boku boiska, chłonąc atmosferę. Hałas tłumu, zapach jedzenia, dźwięk dud, fajerwerki - nigdy bym tego nie doświadczył, siedząc w skarbcu banku. Potem jest szatnia. Widziałem krew, pot i piwo. Dużo piwa.
 
Być może moja największa przygoda miała miejsce w 1988 roku, kiedy Szkot John Jeffrey i Anglik Dean Richards ukradli mnie z pomeczowej kolacji w Edynburgu. Rzucali mną jak piłką do rugby wzdłuż Princes Street i przez Waverley Bridge, a potem zabrali mnie do nocnego klubu. To mi otworzyło oczy. Na początku wydawało się to trochę zabawne - byłem na mieście z chłopakami! - ale naprawdę poczułem to następnego ranka. Głowa mi waliła. Miałem przecież 110 lat i doznałem poważnych obrażeń. Zostałem zabrany do MD Hamilton & Inches Jewellers na prace konserwatorskie. Byli dla mnie bardzo mili i wkrótce przywrócili mi formę. John dostał zakaz gry w rugby na pięć miesięcy, a Dean na jeden mecz, ale teraz im wybaczyłem. Nadal mogę chodzić i oglądać mecz każdego roku,
 
Jestem bardzo dumny, że jestem najstarszym międzynarodowym trofeum rugby na świecie. Widziałem tak wiele fantastycznych meczów rugby, a moja pokrywa była przez lata noszona jak kapelusz przez tak wielu utalentowanych graczy. Szczerze mówiąc, trochę mi się teraz układa i muszę przyznać, że po zakończeniu meczu z ulgą wracam do mojej gabloty na odpoczynek.
 
Źródło: World Rugby Museum
Rugby Art.: Karty Gallaher Rugby 1912 RET: Mecz Belgia v Ukraina odwołany
NAJBLIŻSZY MECZ
vs
Rumunia Polska

Rugby Europe Championship
Bukareszt, 04.02.2023

Informacje dla MEDIÓW
Tabela Ekstraligi
01 Budo 2011 Aleksandrów Łódzki 9 37
02 MKS Ogniwo Sopot 8 34
03 Edach Budowlani Lublin 8 31
04 RC Orkan Sochaczew 9 30
05 RC Lechia Gdańsk 9 22
06 Up Fitness Skra Warszawa 9 18
07 RzKS Juvenia Kraków 8 12
08 RC Arka Gdynia 9 10
09 Awenta Pogoń Siedlce 9 5
10 KS Posnania Poznań 8 5