POLSKI ZWIĄZEK RUGBY

JEDNOŚĆ • PASJA • SOLIDARNOŚĆ DYSCYPLINA • SZACUNEK

Menu

Przegląd Lig Świata20.06.2022


Top 14 - Francja
•   W Nicei rozegrano dwa półfinały francuskiej ligi Top 14. W pierwszym z nich broniąca tytułu mistrzowskiego Tuluza grała z nieoczekiwanym liderem ligi po fazie zasadniczej, Castres. Tuluza zaczęła mecz świetnie – nim minęło kilkadziesiąt sekund, miała na koncie przyłożenie Matthisa Lebela. Po 20 minutach prowadziła 10:0, ale potem jej gracze zbierali żółte kartki, a Castres powoli odrabiało straty dzięki karnym Benjamina Udrapillety (przed ostatnim z nich było zresztą bardzo bliskie przyłożenia) – do przerwy było 10:9. Po przerwie Castres wykorzystało jeszcze resztę czasu swojej przewagi i zdobyło pierwsze przyłożenie. Tuluza odpowiedziała szybko przyłożeniem Ntamacka, a po karnym wróciła na prowadzenie (18:16). W samej końcówce jednak Udrapilleta kolejnym karnym dał jednopunktową przewagę Castres. Chwilę później tym samym próbował odpowiedzieć Thomas Ramos, ale spudłował z dużej odległości. Tuluza cisnęła, ale Dupont wypuścił piłkę do przodu, dzięki fantastycznemu (choć zdaje się niezamierzonemu) 50:22 Udrapillety Castres przeniosło piłkę w pole 22 m rywali i chwilę potem zanotowało fantastyczne przyłożenie. Pudło z podwyższenia (pierwsze w tym spotkaniu Udrapillety) dało jeszcze nadzieję obrońcom tytułu, ale nic już nie zdziałali. Owszem, Castres było na pierwszym miejscu po fazie zasadniczej, ale mimo wszystko to niespodzianka. Ekipa Duponta i Ntamacka w tym sezonie pozostanie bez żadnego tytułu.
•   W drugim półfinale Montpellier grało z Bordeaux Bègles. W tej drugiej drużynie ostatnio było sporo zamieszania, ponoć wywoływanego kontrowersyjnymi działaniami trenera Christophe’a Uriosa (po ćwierćfinale twierdził, że przed nim sprowokował zawodników przeciwko sobie) – w efekcie ponoć klub chce opuścić Cameron Woki. Wynik starcia półfinałowego na pewno w poukładaniu spraw nie pomoże – to Montpellier wygrało ten mecz 19:10. W pierwszym kwadransie mieliśmy wymianę ciosów, po którym na dłużej zagościł na tablicy wyników rezultat 10:10. Na kolejne punkty czekaliśmy długo, ale zdobywali je już tylko gracze Montpellier. W ostatniej akcji pierwszej połowy zobaczyliśmy drugiego skutecznego drop goala (poprzedni był dziełem Paola Garbisiego, ten Anthony’ego Bouthier – a były też w tym meczu próby nieskuteczne, które podejmowali Mathieu Jalibert, François Trinh-Duc i ponownie Garbisi). Pod koniec drugiej połowy o zwycięstwie Montpellier przesądziły dwa niesamowite karne z własnej połowy (z okolic 55 m) Geli Aprasidze.
•   W finale będziemy mieć zatem starcie Castres z Montpellier – powtórka sprzed czterech lat, gdy Castres sensacyjnie wygrało.
 
Premiership - Anglia
•   Osiem lat musieli czekać Leicester Tigers na swój jedenasty tytuł mistrza Anglii. Wyśrubowali swój rekord – kolejne drużyny, Bath i Wasps, mają tylko po sześć tytułów, a do tego grona mogli w sobotę dołączyć Saracens, gdyby udało im się z Tigers wygrać. Nic jednak z tego. Co prawda początek należał do londyńczyków, a wynik otworzył Owen Farrell z karnego. Na dodatek kwadrans później spudłował z karnego jego vis-à-vis, George Ford, a zaraz potem musiał zejść z boiska z kontuzją. Jednak ekipa Tigers grała coraz lepiej, gdy osiągnęła na boisku przewagę liczebną – bezlitośnie ją wykorzystała: w czasie nieobecności na boisku z powodu żółtej kartki Aleda Daviesa gracze z Leicester zdobyli dwa przyłożenia (jak się okazało – jedyne w finale) – pierwszą akcję zainicjował świetnym przebojem Freddie Steward, a drugą nakrytym kopem Farrella weteran Richard Wigglesworth (który 10 lat grał dla Saracens). Do przerwy Tigers prowadzili 12:6, a mogli wyżej, bo to oni byli w tej odsłonie bliżsi kolejnego przyłożenia. Po przerwie ich przewaga na boisku trwała, ale nie byli w stanie zdobyć punktów. W końcówce Saracens jednak zaczęli zmniejszać dystans i po dwóch karnych Owena Farrella mieliśmy na pięć minut przed końcem remis 12:12, a na dodatek Tigers grali w czternastkę po żółtej kartce Matta Scotta. Jednak kilkadziesiąt sekund przed upływem 80. minuty wynik meczu rozstrzygnął drop goalem na ich korzyść Freddie Burns (z podstawki miał wcześniej skuteczność 1/3). Starczyło jeszcze czasu na wznowienie, ale Tigers przejęli piłkę i skończyli mecz. Wygrali 15:12.
•   Swoją drogą, dwa lata temu Leicester Tigers przed spadkiem do Championship uratowała tylko karna relegacja z ligi Saracens za przekroczenie limitu wynagrodzeń. Nie ma wdzięczności na tym świecie  
•   W tygodniu poprzedzającym finał władze ligi opublikowały pierwszy raport dotyczący limitu wynagrodzeń (efekt afery z Saracens sprzed dwóch lat). Rozczarowuje: praktycznie nie ma w nim konkretnych danych o limicie, jest garść statystyk (niektóre oczywiste, jak np. zależność pomiędzy liczbą reprezentacyjnych występów i wysokością wynagrodzenia zawodnika, inne ciekawe, jak np. opłacalność poszczególnych pozycji na boisku, inne wreszcie dyskusyjne, jak stwierdzenie, że im mniej zawodników wykorzystywanych w sezonie tym lepszy wynik drużyny – z wykresu nie do końca taka zależność wynika, a warto zwrócić uwagę, że w przypadku najsłabszych drużyn większa rotacja mogła wynikać z faktu, że ostatnie kilka miesięcy grały o pietruszkę, co raczej dobrze lidze nie robiło).
 
United Rugby Championship - Irlandia, RPA, Szkocja, Walia, Włochy 
•   W pierwszym sezonie ligi, w którym wzięły udział cztery drużyny z Południowej Afryki finał był ich wewnętrzną sprawą (był to też pierwszy w historii finał bez udziału drużyny irlandzkiej – chyba nie takiego obrotu rzeczy spodziewali się włodarze ligi przed rokiem, a na pewno odrobinę rozczarował europejskich kibiców). Stormers mierzyli się w Kapsztadzie z Bulls i po zaciętym spotkaniu wygrali 18:13. W pierwszej połowie zobaczyliśmy tylko jedno przyłożenie, zdobyte na samym początku meczu dla Bulls przez Harolda Vorstera. Na kolejne punkty czekaliśmy bardzo długo – dopiero na sam koniec pierwszej połowy Manie Libbok trafił z karnego w swojej drugiej próbie tego wieczoru, redukując stratę Stormers do 4 punktów. Drugą połowę Bulls zaczęli od odskoczenia z powrotem na 7 punktów przewagi, ale niemal natychmiast Stormers doprowadzili do remisu – przyłożenie zdobył uznany wcześniej najlepszym graczem ligi Evan Ross. Potem gospodarze zdobyli kolejne przyłożenie, gdy po żółtej kartce Bulls stracili na 10 minut Cornala Hendricksa. Bulls stać było jeszcze na zmniejszenie straty, ale wynik drop goalem ustalił Libbok na pięć minut przed końcem. Fantastycznie wyglądało rozdanie medali po meczu.
•   Przed finałem przyznano nagrody indywidualne. Bank rozbił wiązacz Stormers Evan Roos, który został jednocześnie najlepszym zawodnikiem ligi, jak i najlepiej zapowiadającym się młodym graczem. Najlepszym trenerem wybrano Leo Cullena z Leinsteru. W najlepszej piętnastce ligi mamy 10 graczy z drużyn południowoafrykańskich i pięciu z irlandzkich.
 
Super Rugby Pacific - Australia, Nowa Zelandia, Fiji, Samoa, Tonga 
•   Punktowanie w finałach Premiership i URC skończyły drop goale, natomiast w finale Super Rugby Pacific od drop goala (z ponad 30 metrów) się zaczęło – w ten sposób prowadzenie Crusaders nad Blues dał Richie Mo’unga. Crusaders tego prowadzenia już do końca nie oddali. W pierwszej połowie dorzucili jeszcze dziesięć oczek, zachowując czyste konto w obronie i prowadzili 13:0. Byli drużyną zdecydowanie dominującą, a Blues kilkakrotnie w ostatniej chwili zapobiegali stracie przyłożeń (w pierwszych minutach ekipa z Christchurch była dwukrotnie o włos od sukcesu na lewym skrzydle). Po przerwie i kolejnym kopie Mo’ungi (tym razem z karnego) przewaga Crusaders urosła do 16 punktów. Co prawda Blues zaczęli się wreszcie odgryzać, a po 60 minutach gry wreszcie odpowiedzieli przyłożeniem (Finaly Christie znakomicie zachował się przy młynie z wrzutem Crusaders niedaleko od ich linii bramkowej), ale to było wszystko na co ich było stać. Atakowali, ale popełniali błędy, a wynik ustalił w końcowych minutach Sevu Reece wykorzystując minięcie się przeciwnika z piłką i dając Crusaders zwycięstwo 21:7. No i z tej okazji mieliśmy na murawie tradycyjny już taniec zwycięstwa Scotta „Razora” Robertsona.
•   Co dalej z Super Rugby? Przed finałem gruchnęła wieść o słowach szefa austrlaijskiego rugby Hammisha McLennana, który co prawda nic konkretnego nie zapowiedział, ale nie wykluczył sytuacji, że sezon 2023 może być ostatnim sezonem Super Rugby Pacific. Australijczycy mają rozważać opcję z organizacją krajowej rywalizacji (z większą liczbą zawodowych drużyn, a także ekipami z Fidżi i być może Japonii). W tle pieniądze – m.in. spore dysproporcje w dochodach z telewizji pomiędzy Australią i Nową Zelandią (w Nowej Zelandii trzykrotnie większe; tymczasem w epoce przedpandemicznej dochody były dzielone po równo) i potencjalni prywatni inwestorzy w federacji australijskiej.
 
Pacific Four Series - USA, Kanada, Nowa Zelandia, Australia
•   W ostatniej kolejce międzynarodowego turnieju kobiet Pacific Four Series kompletu zwycięstw dopełniła Nowa Zelandia, która wygrała z Amerykankami 50:6 i pewnie triumfowała w całym turnieju. W tym ostatnim meczu w przyłożeniach było 8:0, a hat-trick zanotowała skrzydłowa Ayesha Leti-I’iga. Cóż, drużyna Black Ferns zapewne odbudowała trochę wiary w siebie po katastrofalnym okresie (z serią porażek w Europie), niezwykle ważną w kontekście Pucharu Świata, który już za kilka tygodni zacznie się właśnie w Nowej Zelandii. Amerykanki z kompletem porażek zajęły ostatnie miejsce. O drugiej lokacie decydował mecz Australii z Kanadą, który wygrały Kanadyjki 22:10 (choć po kwadransie przegrywały 0:10).
 
Major League Rugby - USA, Kanada
•   W Major League Rugby odbyły się finały konferencji (czyli półfinały ligi). Na zachodzie, gdzie rozgrywki pokiereszowało wykluczenie dwóch najlepszych drużyn sezonu zasadniczego, w finale zagrały ze sobą trzecia i czwarta drużyna konferencji: Houston SaberCats i Seattle Seawolves. Górą byli dwukrotni mistrzowie ligi (z dwóch pierwszych jej sezonów), Seawolves, którzy wygrali w Houston 46:27. Do gospodarzy należały początki obu połów (w pierwszej prowadzili po kwadransie 10:3, w drugiej w ciągu pierwszych 10 minut zmniejszyli straty z 15 do zaledwie 3 punktów), ale to było zdecydowanie za mało. Na wschodzie New England Free Jacks grali z Rugby New York. Ekipa z Bostonu, najlepsza w sezonie zasadniczym i na pewno z aspiracjami do mistrzostwa, odrobinę nieoczekiwanie przegrała 16:24, choć była na prowadzeniu przez większość meczu – zdecydowały dwa przyłożenia nowojorczyków w ostatnim kwadransie. Finał zatem w składzie Rugby New York – Seattle Seawolves.
 
Currie Cup - Południowa Afryka
•   W półfinałach Currie Cup sensacje. W pierwszym nieoczekiwanie Bulls przegrali z Griquas 19:30. Dla zwycięzców to pierwszy awans do finału turnieju od 52 lat. Bohaterem Griquas był rezerwowy George Whitehead, który zdobył 18 punktów. W drugim meczu niespodzianka jeszcze większa – Cheetahs, dla których Currie Cup to przecież główny turniej sezonu i wygrali jego fazę zasadniczą, przegrali z Pumas, którzy byli na czwartym miejscu i mieli sporo szczęścia w ogóle awansując do play-off. O zwycięstwie Pumas zdecydowały ostatnie minuty meczu – jeszcze pięć minut przed końcem Cheetahs mieli bezpieczne, wydawałoby się, prowadzenie 35:24, ale żółtą kartkę zobaczył Rosco Specman, Pumas zdobyli dwa przyłożenia i końcowy wynik brzmiał 35:38. Dla Pumas awans do finału jest sukcesem jeszcze większym niż dla Griquas – ta drużyna jeszcze nigdy w swojej historii w nim nie grała (a w półfinale znalazła się pierwszy raz od 42 lat). Cheetahs jeszcze w pierwszej połowie stracili swojego lidera, Ruana Pienaara, który musiał zejść z boiska z kontuzją.
•   Nieco chyba rozgoryczony trener Bulls Gert Smal (Bulls byli jedyną ekipą w finałowej czwórce spośród tych, które grały w praktyce rezerwowymi składami – pierwsze rywalizują w URC) sporo mówił o dewaluacji Currie Cup, które przestało być trofeum dla najlepszej południowoafrykańskiej drużyny (włącznie z propozycją wstawienia go do muzeum), w czym miał sporo racji. Trener Griquas złośliwie odpowiedział mu, że nawet rezerwy Bulls, które przegrały z jego drużyną, są drużyną bardziej kosztowną od swoich pogromców.
•   W First Division także półfinały. Niepokonani w fazie zasadniczej Griffons pokonali gruziński Black Lion – 41:38 po dogrywce. W finale Griffons zagrają z Eastern Province, która w drugim półfinale wygrała z SWD Eagles 26:12.
 
LNA - Szwajcaria
•   Poznaliśmy mistrza Szwajcarii. Yverdon z Kacprem Ławskim i Patrykiem Reksulakiem w podstawowym składzie, pokonał Genève PLO 37:29 i sięgnął po trzeci tytuł mistrzowski w swojej historii – od poprzedniego czekał aż 34 lata. Jeśli dobrze dostrzegłem, Reksulak zaczął mecz od przełamania, które dało jego drużynie pierwsze przyłożenie, a potem dorzucił własne przyłożenie i asystę. Z kolei tytuł mistrzowski w rywalizacji kobiet zgarnęła drużyna z Lucerny.
 
Liga Stawok - Rosja
•   W finale rosyjskiej Ligi Stawok Jenisiej-STM Krasnojarsk rozgromił Lokomotiw Penza 66:5 i został mistrzem Rosji szósty raz z rzędu. Brązowy medal zdobyło WWA-Podmoskowie po zwycięstwie 41:32 nad Striełą Kazań.
 
Grzegorz Bednarczyk
 
Więcej informacji o rugby w kraju i na świecie przeczytasz na moim blogu „W szponach rugby” [kliknij]
Zakończył się XXVIII cykl OTDiM OTDiM 33: Turniej Finałowy w Gdańsku i Sopocie
NAJBLIŻSZY TURNIEJ

Puchar Świata Kobiet 7
Cape Town, 09.09.2022 - 11.09.2022

Tabela Ekstraligi
  RC Orkan Sochaczew    
  MKS Ogniwo Sopot    
  Up Fitness Skra Warszawa    
  RC Lechia Gdańsk    
  Edach Budowlani Lublin    
  Master Pharm Rugby Łódź    
  RC Arka Gdynia    
  RzKS Juvenia Kraków    
  Awenta Pogoń Siedlce    
  KS Posnania Poznań